Promocje
Włóczka Holly kolor turkusowy nr 45
Włóczka Holly kolor turkusowy nr 45

12,90 zł

Cena regularna: 14,90 zł

Najniższa cena: 14,90 zł
szt.
Włóczka Elian Creativ kolor nr 85849
Włóczka Elian Creativ kolor nr 85849

11,90 zł

Cena regularna: 12,90 zł

Najniższa cena: 12,90 zł
szt.
Włóczka Elian Creativ kolor nr 85799
Włóczka Elian Creativ kolor nr 85799

11,90 zł

Cena regularna: 12,90 zł

Najniższa cena: 12,90 zł
szt.
Włóczka Cotton Tru Sport kolor różowy nr 107-13
Włóczka Cotton Tru Sport kolor różowy nr 107-13

7,90 zł

Cena regularna: 8,50 zł

Najniższa cena: 8,50 zł
szt.
Włóczka Cotton Tru Sport kolor turkusowy nr 107-08
Włóczka Cotton Tru Sport kolor turkusowy nr 107-08

7,90 zł

Cena regularna: 8,50 zł

Najniższa cena: 8,50 zł
szt.
Włóczka Cotton Tru Sport kolor pomarańczowy nr 107-03
Włóczka Cotton Tru Sport kolor pomarańczowy nr 107-03

7,90 zł

Cena regularna: 8,50 zł

Najniższa cena: 8,50 zł
szt.
Włóczka Cotton Tru Sport kolor czerwony nr 107-02
Włóczka Cotton Tru Sport kolor czerwony nr 107-02

7,90 zł

Cena regularna: 8,50 zł

Najniższa cena: 8,50 zł
szt.
Włóczka Cotton Tru Sport kolor rdzawa czerwień nr 107-01
Włóczka Cotton Tru Sport kolor rdzawa czerwień nr 107-01

7,90 zł

Cena regularna: 8,50 zł

Najniższa cena: 8,50 zł
szt.
Włóczka Holly kolor niebieski nr 808
Włóczka Holly kolor niebieski nr 808

12,90 zł

Cena regularna: 14,90 zł

Najniższa cena: 14,90 zł
szt.
Włóczka Elian Creativ kolor nr 86035
Włóczka Elian Creativ kolor nr 86035

11,90 zł

Cena regularna: 12,90 zł

Najniższa cena: 12,90 zł
szt.
Włóczka Holly kolor chabrowy nr 12
Włóczka Holly kolor chabrowy nr 12

12,90 zł

Cena regularna: 14,90 zł

Najniższa cena: 14,90 zł
szt.
Włóczka Holly kolor miodowy nr 225
Włóczka Holly kolor miodowy nr 225

12,90 zł

Cena regularna: 14,90 zł

Najniższa cena: 14,90 zł
szt.
Producenci
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się

  

Dzień dobry:) Włóczka, kordonek i sznurek, to tu - u Gaby

 

  

Chętnie doradzę. Podpowiem. Przyjmę zamówienie 

telefon do mnie: 609 693 134

Dzieje się! Jak rękodzieło wplata się w historię świata i nas samych. Streszczenie i recenzja książki Napoleoni Lorretty 0
Dzieje się! Jak rękodzieło wplata się w historię świata i nas samych. Streszczenie i recenzja książki Napoleoni Lerretta

Kim jest Napoleoni Loretta

     Loretta Napoleoni urodziła się i wychowała w Rzymie. Swoją karierę zawodową rozpoczęła jako ekonomistka i pracowała dla kilku banków i organizacji międzynarodowych w Europie i Stanach Zjednoczonych. Jest autorką kilku książek, które zostały przełożone na kilka języków. Feministka.

Wprowadzenie. Opowieści przy robieniu na drutach: miłość, polityka i ekonomia

     Na wstępie książki autorka wraca do czasów swojego dzieciństwa. Szczególnie ciepło opisała tu swoją babcię, od której nauczyła się dziergania na drutach. To właśnie babcia pokazała małej Loretcie jak nabiera się pierwsze oczka i jak pruje się nieudane robótki. Bo właśnie takie prucie jest częścią pracy. Jak w życiu. Czasem coś trzeba spruć, by zacząć od nowa. Tu autorka wspomina również o swym nieudanym małżeństwie, które próbowała dziergać na nowo. Napisała, że dobre dziewiarki mają odwagę spruć swoją pracę, by usunąć błędy. W przypadku jej małżeństwa to się nie udało.
     Wracamy do babci siedmioletniej wtedy dziewczynki, która jeszcze dosyć nieporadnie, aczkolwiek z wielkim zaangażowaniem, próbowała swoich pierwszych robótek. Zapamiętała tę, która była najpierwsza - jasnoniebieską opaskę na głowę. A babcia przy dzierganiu opowiadała dziewczynce baśnie. Szczególnie ważną była ta o Śpiącej Królewnie z królestwa, które słynęło właśnie z wełny i z jej wyrobów. Jak pewnie wszyscy dobrze pamiętamy, królewna ukłuła się wrzecionem, po czym zasnęła na sto lat. Dalszą część znamy, choć pełna wersja baśni jest pomijana, gdyż jest zbyt drastyczna dla dzieci. Więc jak typowa baśń i ta kończy się myślą, że wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
     Swój wstęp do książki Loretta Napoleoni podsumowuje takim oto stwierdzeniem: Kto dobrze robi na drutach, ten jest mądry. Interesujące spostrzeżenie. Co, Wy, drodzy czytelnicy tego bloga, na to?

Dlaczego robimy na drutach?

     Dokładnie nie wiadomo, kiedy człowiek zaczął dziergać. Tak naprawdę nie wiadomo nawet w przybliżeniu. Historia nie zanotowała początków rękodzieła w żadnych dokumentach.
     Trochę światła dają nam dociekania autorki książki, która opisuje swoje spotkanie podczas podróży w peruwiańskich Andach. Tam właśnie spotkała Philippe, młodego francuskiego studenta archeologii. Opowiadał on właśnie o początkach dziergania. Według jego badań, zanim nasi przodkowie zaczęli tkać i prząść, pletli sieci rybackie za pomocą kawałka metalu z wyglądu przypominającego dużą igłę. Technika ta wzięła swą nazwę z języka duńskiego i o oznaczała "wiązanie igłą". Polegała ona na łączeniu grubej przędzy, która nie została przepuszczona przez kołowrotki. Rybacy do tej pory używają podobnej igły do naprawy sieci. Widziałem takie na Allegro, choć na pewno mocno różnią się od swego pierwowzoru. Technika wykorzystywana do naprawy sieci, została następnie wykorzystana do produkcji odzieży.
     Można powiedzieć więc, że dzierganie istniało od zawsze. Najstarszy znany nam fragment dzianiny pochodzi z 6500 roku p.n.e. i znaleziony został w jaskini w Izraelu.
     Znanymi dziewiarzami byli też Egipcjanie - oni wymyślili nową technikę, a przełomem był początek dziergania na dwóch drutach. Odtąd dzierganie stało się szybsze i prostsze. Dzianiny były łatwiej dostępne, choć nadal kosztowały sporo pieniędzy. Pierwszym dużym odbiorcą dzianin był Kościół, który potrzebował ich na poduszki i szaty liturgiczne.
     W dalszej części pierwszego rozdziału autorka przytacza ciekawostkę o powstaniu ciekawego obrazu z motywem rękodzielniczym. W 1350 roku w północnej Italii namalowana została Madonna robiąca na drutach. W tym miejscu przypomniał mi się znany obraz naszego malarza - Aleksandra Gierymskiego - Żydówka z pomarańczami. Tutaj kobieta trzyma w zagięciach swoich łokci dwa kosze z pomarańczami, a w dłoniach przed sobą ma rozpoczętą robótkę na drutach.
     W książce jest też krótka historia z Wysp Owczych, gdzie ok. 500 roku n.e. mnisi wprowadzili dziewiarstwo. Wyspiarki przędły i dziergały owczą wełnę i tam właśnie narodził się tradycyjny farerski sweter (lopapeysa), który po dziś zapewnia rybakom ciepło i ochronę przed wilgocią.
     Kolejnym krokiem w historii dziewiarstwa był ten wykonany w roku 1500, gdy ludzie wymyślili oczka prawe i lewe. Od tej chwili dziewiarstwo stało się łatwiejsze.  

O wychodzeniu z dzianinowej klatki

     Rozdział drugi rozpoczyna historia niemłodej już, nieuleczalnie chorej kobiety, która przeprowadziła się z Nowej Szkocji w Kanadzie do Toronto. Nie była z tym szczęśliwa, ale zrobiła to dla męża, który właśnie chciał zamieszkać w tak dużym mieście. Pasją kobiety było dzierganie. We włóczki zaopatrywała się w ogromnym trzypiętrowym składzie, gdzie zawsze miała zniżkę u właściciela. Pewnego razu, już bardzo chora, na wózku prowadzonym przez jej syna, kolejny raz wybrała się na zakupy. Były one pokaźne i jak zwykle poprosiła o zniżkę. Tym razem młoda sprzedawczyni była nieczuła na prośby i zażądała pełnej kwoty. Syn opowiadał później, że po raz pierwszy widział matkę tak wzburzoną i tak walczącą o swoje. Przez całe swe życie była podporządkowana mężowi i swoim obowiązkom domowym. Nigdy się nie skarżyła, robiła po prostu swoje. Ten jeden, jedyny raz walczyła. W ten sposób autorka zaczęła pisać o prawach kobiet.
      W dalszej części Napoleoni Loretta cofa się w historii do siedemnastego wieku, czasu gdzie kobiety miały niewiele do powiedzenia. Były całkowicie zdominowane przez mężczyzn, o których dbały z pełnym poświęceniem. Przędły, dziergały, starały się o żywność. Szczególnym czasem były dla nich wojny. To wówczas robiły dla żołnierzy ubrania i przede wszystkim skarpety, dostarczały jedzenie. Na swe prawo do głosowania musiały w Ameryce jednak trochę poczekać. Doczekały się tego dopiero w 1920 roku.
     Ciekawym doświadczeniem było spotkanie autorki z ponad dziewięćdziesięcioletnią Gladys, która robiła dla niej, na specjalne zamówienie, piękną narzutę. Gladys mieszkała samotnie w biednej dzielnicy i podczas spotkania snuła opowieści ze swoich młodych lat, gdy na drutach robiła skarpety dla żołnierzy podczas pierwszej wojny światowej. Były ona tak ważne, ponieważ państwo nie dbało zbytnio o swoich ludzi, a przebywanie ich w wilgotnych okopach wiązało się z chorobami. Częsta zmiana skarpet często okazywała się zbawienna. 

Dzierganie i rewolucja

     W trzecim rozdziale książki w roli głównej znowu występuje babcia autorki, miłośniczka historii. Nestorka snuje opowieści z czasów rewolucji francuskiej, gdy kobiety bardzo często zajmowały się dzierganiem. Robiły to nawet pod gilotynami, gdzie tracono wrogów rewolucji. Taka była wówczas wolność tych kobiet, choć właśnie to one rewolucję zapoczątkowały.
     Kolejna opowieść wywodzi się z okresu I wojny światowej. Małe miasteczko we Francji. Bohaterką jest pani Levengle, która była szpiegiem (szpieżką) dziewiarką. Przekazywała ona Brytyjczykom wiadomości o Niemcach. Miała skąd czerpać informacje, bo w jej domu stacjonował niemiecki marszałek. Ona siedziała przy oknie, dziergała i wystukiwała o podłogę tajne kody. Siedzące piętro niżej jej dzieci przepisywały te kody. Niestety, nie dowiedziałem się, co się z tymi kodami działo, jak przekazywano informacje dalej. Natomiast w dalszej części książki dowiadujemy się, że kobiety w dzierganych robótkach przekazywały kody o pr zejeżdżających w pobliżu pociągach. Najczęściej działo się to na stacjach kolejowych.
     I to co zainteresowało mnie najbardziej. Yarnbombing, czyli bombardowanie włóczką. Jest to sztuka dekorowania przedmiotów i przestrzeni publicznych za pomocą kolorowych robótek wydzierganych na drutach lub wyszydełkowanych. O tym postaram się napisać osobny post na naszym blogu firmowych. Muszę tylko zebrać więcej informacji o tej formie sztuki, która mnie zafascynowała. Szkoda, że nie potrafię dziergać. 

Feminizm a dzierganie - między miłością a nienawiścią

     Rozdział czwarty w dużej mierze dotyczy skróconej historii feminizmu. Po drugiej wojnie światowej prawie wszystkie kobiety, niezależnie od wieku potrafiły robić na drutach. Równocześnie te w związkach zajmowały się domem, dziergały ubrania, natomiast ich mężczyźni  zarabiali pieniądze.
     Pod koniec lat pięćdziesiątych na Riwierach Włoskiej i Francuskiej zorganizowane grupy kobiet pracowały wspólnie pod parasolami i dziergały na drutach i szydełkowały. Wykonywały garsonki i płaszcze w stylu Chanel na jesień, swetry z angory na zimę i torby na zakupy.
     Lata sześćdziesiąte - to nadal tradycyjny podział obowiązków. Kobiety gotowały, zajmowały się domem i wiele z nich czuło się w tej sytuacji niewolnikami. Sporo kobiet widziało w dzierganiu i szydełkowaniu narzędzie do walki o niezależność zgodnie z feministycznym hasłem: I am mine, "należę do siebie", "jestem swoja".
     Pod koniec lat dziewięćdziesiątych nastąpiła rewolucja w kuchni. Pojawili się w niej mężczyźni. Zaczęły się zacierać różnice w męskich i kobiecych pracach.
     Ciekawa historia dotyczy roku 2017. Louis Boria, przyszły twórca firmy produkującej ręcznie dziergane ubrania został sfotografowany z drutami i włóczką w nowojorskim metrze. Zdjęcie szybko rozeszło się po mediach społecznościowych. Tak rozpoczęła się nowa era dziergania, męskiego dziergania.
     Na koniec rozdziału autorka przenosi nas do Finlandii, gdzie mieszkańcy mają dwie wielkie pasje: muzykę heavymetalową i rękodzieło, wśród którego najbardziej popularne jest dzierganie. 

Joga dla umysłu

     Na początku tego rozdziału autorka napisała o malowaniu swojego mieszkania. Pracę tę wykonywał mężczyzna, który podczas pracy przyglądał się dzierganiu Napoleoni. Podczas rozmowy, okazało się, że Derek, bo tak miał na imię mężczyzna również kiedyś robił na drutach. Jego pierwszą pracą było wykonanie wymarzonej czapki rasta w kolorach tęczy. Jest to nakrycie głowy używane przez ruch Rastafari. Sprawdziłem. Można taką sobie kupić na allegro. Ponieważ Derek, był wychowankiem domu dziecka i jego życie było bardzo trudne, praca z włóczką dodawała mu siły. Dzięki dzierganiu odnalazł spokój. Autorka, słuchając jego opowieści, stwierdziła, że dzierganie jest jogą dla umysłu.
     Dalej, Napoleoni przytacza również historię pewnej kobiety, Amerykanki, która po stracie ojca zaczęła robić na drutach. W ten sposób chciała podtrzymać jego pamięć. Uczyła się sama, mając za przewodnika filmy na You Tubie. Nie szło jej to zbyt dobrze. Dziergała i pruła i tak bez końca. Praca jej się nie udała.
     Kolejna opowieść dotyczy fryzjerki, która miał trudny okres w swym życiu. Jej układ odpornościowy nie działał dobrze, a ona czuła się zagubiona. Psycholożka zaleciła jej rozwijanie i zwijanie poplątanej nici włóczki. Obecnie promuje się robienie na drutach jako praktykę terapeutyczną. W ten sposób wykorzystuje się rękodzieło do radzenia sobie z doświadczeniem bólu, zdrowiem psychicznym, demencją i uzależnieniami. Powstają dziewiarskie grupy terapeutyczne, które pobudzają ludzi do kreatywności i zadowolenia.  

Dzierganie łączy nas ze sobą

     Dzierganie łączy nas z sobą. Czy zawsze tak jest? Rozdział rozpoczyna się opowieścią, jak to rdzenna grupa mieszkańców Ameryki zaatakowała małą osadę w pobliżu Bostonu. Część osadników zginęła, a pozostali zostali wzięci do niewoli. Znalazła się tam m.in. żona pastora, która następnie została niewolnicą plemiennej wojowniczki. Pewnego razu Mary, bo tak miała na imię uwięziona, spruła swoje dzianinowe pończochy, by zrobić komuś prezent. Zainteresowało to innych tubylców i Mary zaczęła dla nich robić na drutach pończochy, czapki i inne części garderoby. W zamian dostawała jedzenie. Autorka twierdzi, że dzierganie uratowało kobiecie życie. Mnie zastanowiła jedna rzecz w tej opowieści. Skąd Mery brała włóczki? O tym nie było żadnej informacji.
     Dalej jest o pionierkach w Ameryce, które dziergały, by wzbogacić swoje nędzne życie. Na drutach robiły również dla przyjemności. Autorka ubolewa nad ich trudnym życiem i spartańskim warunkami ich życia. I tu moja mała dygresja. Skąd się wzięły te pionierki i czyją ziemię zawłaszczyły? Rdzenni mieszkańcy zostali umieszczeni w rezerwatach, takich jakie opisuje dalej Napoleoni. Przytacza tu przykład Czarnych Stóp w zachodniej Montanie, gdzie Indianie żyją w warunkach niegodnych człowieka, "zamknięte w więzieniu ubóstwa, nędzy, nadużyć i przemocy."

Dzierganie w dobie nauk neurologicznych

     Stres związany z rozwodem i trudnościami finansowymi jest tematem rozpoczynającym kolejny rozdział. Autorka napisała tutaj o rozstaniu z mężem, który doprowadził małżeństwo do ruiny finansowej. Co może ją uratować? Sprzedaż obu domów, których nie jest w stanie utrzymać, poradzenie sobie z własną psychiką? Tylko jak? Skoro jest to książka o dzierganiu, możemy domyślić się, że panaceum na te kłopoty może być praca z drutami. Wykonywanie powtarzalnej i rytmicznej czynności takich jak joga, czy robienie na drutach prowadzi do relaksu, ponieważ neutralizuje hormony stresu. Relaks obniża ciśnienie krwi, poprawia poziom energii i metabolizm cukru, a nawet obniża procesy starzenia. Dzierganie to prawdziwa gimnastyka mózgu. Tego właśnie trzyma się autorka w swoim niezbyt łatwym życiu.
     Człowiek dzierga, by trochę zarobić, obdarować bliskich lub pozbyć się stresu. W przyrodzie też możemy spotkać przykłady "dziergania", bo czym innym są misternie utkane ptasie gniazda? To też jedna z ciekawostek tego rozdziału.

Wydziergajmy sobie świat na nowo

     Mamy tutaj rozmowę autorki z Inuitą, który opowiadał o tym, że większość kobiet na Alasce dzierga i sprzedaje swoje rękodzieło, aby uzupełnić domowe finanse. Bywa, że powstają spółdzielnie, które zajmują się wykonywaniem i sprzedażą rękodzieła. Największą na Alasce jest spółdzielnia pracy Oomingmak. Spółdzielnia została założona przez przedsiębiorcę, który był przeświadczony, że można udomowić wołu piżmowego z przeznaczeniem na wełnę. Po dziesięciu latach eksperymentów przeniósł się na Alaskę, gdzie zaczął produkować i sprzedawać przędze i wyroby dziewiarskie z wołu piżmowego. Po uprzędzeniu materiał przypomina kaszmir i nosi nazwę qiviut. Jest on miękki, ciepły wodoodporny, nie kurczy się i nie filcuje. Wytwarza się go jedynie w naturalnych kolorach. Obecnie spółdzielnia Oomingmak skupia ok. 250 rękodzielniczek. Wynagrodzenie dostają za wydziergane oczko. Każdy wyrób ma je policzone w rzędach i oczkach.
     Przenosimy się do Mongolii. Produkuje się tu dwa bardzo cenne rodzaje przędzy: kaszmir i wełnę jakową. Włóczka w wełny jaka jest ciepła i miękka, hipoalergiczna, antybakteryjna i pomaga przetrwać rodzinom pasterskim. Jaki nie szkodzą środowisku jak kozy kaszmirskie, gdyż te wyjadają trawę wraz z korzeniami, powodując pustynnienie terenu na którym są wypasane. Wół piżmowy i jak zmieniają sierść na wiosnę, więc pozyskanie jego wełny jest łatwe i przyjazne dla środowiska.

Zakończenie. Dzianina i miłość

     Autorka wyjeżdża w podróż dookoła świata i wyrusza z lotniska w Los Angeles. Nie ma już obu domów, męża, dzieci są dorosłe. Zastanawia się nad tym, co naprawdę straciła: męża, wygodne życie, dwa piękne domy? A może zyskała o wiele więcej? Wolność.
     Na zakończenie książki mamy wzory do zrobienia wraz z instrukcjami wykonania takich robótek jak: czapka z kocimi uszami, żołnierskie skarpety, czapka fryzyjska, bikini i inne.

Moja opinia o książce

Praca autorki odwołuje się do jej osobistych doświadczeń i przedstawia dzierganie na drutach w odniesieniu do gospodarczych, ekonomicznych i politycznych aspektów życia. Jest osobistym guru jest jej babcia, która wprowadziła ją w świat rękodzieła i była dla niej autorytetem moralnym. Książka naszpikowana jest różnymi ciekawostkami, które autorka wyszukała w sieci, ale też odnalazła w relacjach bliskich, ale też nieznajomych osób. Mnie najbardziej zainteresowało zjawisko yarnbombingu i historia rękodzielniczej spółdzielni pracy na Alasce. Jest w książce spora doza feminizmu, według mnie w niektórych miejscach, aż przesadzona.
Pomagam mojej żonie Gabrysi w prowadzeniu pasmanterii internetowej ugaby.pl i dla mnie publikacja Lotetty Napoleoni jest przede wszystkim zbiorem ciekawostek związanych z dzierganiem, które jest "jogą dla umysłu". Może sam spróbuję wydziergać choć parę oczek. Poproszę żonę o instrukcję.
Osobiście uważam publikację Loretty Napoleoni za udaną i myślę, że warto po nią sięgnąć. Sam przeczytałem ją na znanej platformie subskrypcyjnej z książkami.

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl